<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Stare kunice> 
<author_1=Pawe Jasienica>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=8>
<date=1952-08-24>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Nieregularna, poprzerywana kolumna uczestnikw wycieczki pnie si na wzgrze. Na prawo, nieco w d, istna pustynia. Gdyby nie te mizerne sosenki wygldaoby tam pewnie jak na miniaturowej Saharze. Sam ty piach.
 Widzi pan  wyjania mi dyrektor Muzeum witokrzyskiego w Kielcach, Edmund Massalski.  To wzgrze pokrywa ongi las. Po uwaszczeniu dziedzice, chcc si pozby serwitutw, odstpowali chopom takie skrawki. Gospodarz wkrtce drzewa wyci i zostay ugory. Taka gospodarka
A no tak! Tamte zagoniki przy szosie, pasemka szerokie na jakie dwa metry a dugie jak nieszczcie ludzkie, to te typowy dorobek dawnej gospodarki.
Fabryka majstra Adama
Zbliamy si do wsi. Wcinajca si w zbocze cieka ogrodzona jest dziwnym murkiem. Tworz go bryy starego, wypukanego przez deszcze ula. Po dnie parowu ciecze sobie wzki potoczek. Woda w nim koloru rdzy.
Przystajemy przed budynkiem zupenie podobnym do zwykej chopskiej stodoy. Jedyna rnica na zewntrz widoczna to napis nad wejciem: Spdzielnia Pracy, Wytwrnia czci punych w Czystej, pow. Koskie, Zakad nr. 3  Stara Kunica.
Wewntrz rzekomej stodoy czeka nas widok, ktry wprawi w zdumienie wszystkich uczestnikw omawianej tu wycieczki Polskiego Towarzystwa Historycznego. Wok prostych, prymitywnych urzdze stali w milczeniu czonkowie Polskiej Akademii Nauk, profesorowie uniwersytetw, doktorzy.
W pewnej chwili stary majster, Adam Niewgowski, da znak pomocnikom, ktrymi s dwaj jego rodzeni synowie. Za drewnian cian budynku zaszumiaa, zaopotaa po kole woda. Zaskrzypia wa. I raptem wystajca z drewnianej ramy potna belka, zakoczona motem, podskoczya do gry i natychmiast opada. Z oguszajcym oskotem mot prasn w kowado. Po chwili znowu szarpn si do gry i spad.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>